Wyniki badań krwi

nie są niestety zadowalające. O ile morfologia i próby wątrobowe są w normie i jest to ważne i pocieszające, o tyle stężenia Depakiny i Tegretolu są bardzo niskie i dalekie od terapeutycznych (możemy zaryzykować stwierdzenie, że aktualnie leki nie działają). Ciężko znaleźć przyczynę takiego stanu, ale może on tłumaczyć większą ilość napadów przysennych, które ostatnio zaobserwowaliśmy.

Po konsultacji z naszym neurologiem zwiększamy dawki obydwu leków, Tegretolu o 1/4 tabletki na dobę, Depakiny o 1 saszetkę 100mg. Mamy nadzieję, że to pomoże i organizm Kacpra zareaguje pozytywnie na leczenie. Dodamy także, że już całkowicie wycofaliśmy Sabril.

Na razie nie pozostaje nic innego, jak czekać na efekty zwiększenia dawek. Pokrzepiające jest to, że nie widzimy ujemnych skutków zwiększenia aktywności napadowej (oczywiście, gdyby całkowicie wyeliminować napady, Kacper byłby w o wiele lepszej formie; podkreślamy także, że nie są to napady zgięciowe).

Kacper potrafi się do nas uśmiechać między pojedynczymi zrywami mięśniowymi składającymi się na jeden napad – i na pewno nie jest to uśmiech skroniowy (taką nazwę słyszeliśmy w szpitalu w Katowicach), grymas występujący przy niektórych napadach, właśnie np. zgięciowych, który nazywany bywa uśmiechem z niewiadomych dla nas powodów, nie ma bowiem z uśmiechem nic wspólnego. Jest to o tyle ważne, że możemy stwierdzić – Księciunio nie traci świadomości w trakcie trwania napadu. Z drugiej strony ten uśmiech dodaje temu wszystkiemu dodatkowego tragizmu…