Za stópkę

Kacper wiele ważnych rzeczy w swoim krótkim życiu przegapił, obok wielu spraw przeszedł obok, ominęło go kilka istotnych w życiu dzieciaka punktów zwrotnych – oczywiście nie z jego winy. Tempo jego rozwoju i poszczególne etapy tegoż rozwoju wymykają się wszelkim próbom usystematyzowania czy też sklasyfikowania. Pierwszy przykład, można powiedzieć, że z brzegu – łapanie się za stópki. Idące ‚normalnym’ trybem maleństwo odkrywa je we wczesnym okresie niemowlęcym – o ile dobrze pamiętamy mądre książki, których lekturze poświęcaliśmy się z radością przed kacperkowymi narodzinami; jeśli popełniamy tu błąd, to liczymy, że wkrótce Leoś pomoże nam przypomnieć sobie te podstawy. Tymczasem Kacper swoje stopy polubił dopiero teraz, wręcz kilka dni temu – ot tak sobie, zaczął je po prostu łapać i widać mu się spodobało, bo robi to bardzo często. Utarte szlaki są zdecydowanie nie dla niego!

I takie nietypowe ujęcie, poświadczające powyższe.

DSC_0101