Źle wypisana recepta

To jest problem. To jest duży problem, kiedy źle została wypisana recepta, która opiewa na leki przeciwpadaczkowe. To jest bardzo duży problem, kiedy źle została wypisana recepta, która opiewa na leki przeciwpadaczkowe, które osobie cierpiącej na padaczkę się powoli kończą.
Zdarzyło nam się to już drugi raz, drugi raz – i dokładnie ten sam przypadek – podczas wczorajszej wizyty neurolog na jednej recepcie umieścił leki przeciwpadaczkowe i Relsed, czyli ten lek, który możemy podać Kacprowi niejako w ostateczności, kiedy doświadcza napadu silnego, intensywnego, który trwa długo i nie ma się ku końcowi. I mimo, że od dwóch lat nigdy po Relsed nie sięgnęliśmy (a był taki czas, że musieliśmy to robić bardzo często. Lek działa tak, że powinien przerwać napad dość szybko, po dwóch – trzech minutach, ale oczywiście nie bez skutków ubocznych). A takiej recepty żaden aptekarz nam nie zrealizuje, bo na Relsed musi być zawsze wypisana osobna recepta (mimo, że w ogóle tego nie rozumiemy i o czym zupełnie zapomnieliśmy). Na szczęście tym razem kacperkowych leków wystarczy nam na kolejne dwa tygodnie, ale bardzo często mamy je wyliczone prawie że od wizyty do wizyty. Jutro umówiliśmy się ponownie z naszym lekarzem celem wystawienia nowych recept, niemniej piszemy o tym, bo to są naprawdę stresujące tematy.
Dodać należy, że z samą wizytą nie wiąże się wiele wartych odnotowania aspektów. Kacper ze względu na swoje zachowanie nie partycypował zbyt długo i opuścił gabinet pozwalając dorosłym podjąć rzeczową rozmowę na jego temat. Ustaliliśmy, że zwiększamy nieco dawkę Depakiny (bo Szanowny Pan w ostatnim czasie nieco przybrał na wadze – obecnie Kacper to 17,5kg czystej miłości), Sabril i Topamax zostawiamy na obecnym poziomie (wciąż prawie maksymalnym) i że przesuwamy wieczorną porcję leków na 18:00, z godziny 20:00.
Tymczasem mama Kacpra uznała, że jeśli Kacper zarazi również swojego tatę i ten również się rozchoruje, to ona się wyprowadza – bo więcej męskiego marudzenia już nie zniesie.
A na zakończenie wspomnimy, że w weekend odwiedza nas ciocia Dominika (zwana Miśką), która wyrasta nam tutaj na najwierniejszego książęcego fana i której wyglądamy z niecierpliwością. Także dlatego, że ciocia zdecydowała się zostać z Kacprem na chwilę sama i tym samym umożliwić nam, zatroskanym, zmęczonym i spragnionym chwili wytchnienia kacperkowym rodzicom wyjście do kina 🙂

One thought on “Źle wypisana recepta

Comments are closed.