Złośliwość rzeczy martwych

Najpierw – popsuła się winda w Biomicusie, właśnie wtedy, kiedy Kacper skończył ćwiczenia i przejawiał ochotę jak najszybszego opuszczenia ośrodka. To niestety okazało się chwilowo niemożliwe i młody kawaler musiał poczekać całe 10 minut, aż winda zostanie uruchomiona ponownie (odpowiadając zawczasu na pojawiające się w wielu głowach pytanie – nie, nie można było skorzystać ze schodów, bo nie było co począć z wózkiem, a same schody nie są w tym budynku łatwo dostępne). Wydawałoby się, że to tylko 10 minut – ale w czasie tych 10 minut Kacper zdążył zaprezentować swój cały wypracowany już repertuar gestów i zachowań, którymi wyraża swoje niecierpliwienie i niezadowolenie. Nawet tam, w ośrodku, jego występ musiał kilka osób nieco zdziwić czy też zainteresować, bo przyznać musimy, zachowanie Kacpra bywa w takich chwilach faktycznie nieco dziwne i interesujące pod niektórymi względami. Bardzo chcielibyśmy to nagrać (także do celów diagnostycznych :)), ale w tych sytuacjach niestety trzeba reagować, a nie nagrywać – obie te czynności się wykluczają. 
Potem, o zgrozo, popsuła się winda w naszym bloku. Tu już nie bardzo była możliwość poczekania (kto by chciał czekać na podziemnym parkingu – na pewno nie Kacper), ale można było zostawić wózek w samochodzie – niemniej należało potem pokonać 3 piętra z 18 kacperkowymi kilogramami na rękach. Niosącą była mama Kacpra, której dzisiejszy dzień jak widać naznaczony był przez windy. Dzień stał windami, że się tak wyrazimy.
Ale nie tylko, bo w Biomicusie wydarzyło się również coś przyjemnego, i to nie dla Kacpra, ale dla mamy Kacpra, co tym bardziej może zaskakiwać. Otóż, mamy czekające na swoje pociechy wylewające poty na sali ćwiczeń (chyba nie wspomnieliśmy, że w ośrodku w czasie ćwiczeń dzieci zostają same, a rodzice czekają grzecznie w poczekalni. Na początku byliśmy tym przerażeni – no bo przecież to Kacper, jak on sobie poradzi bez nas, bez naszego wsparcia i zaangażowania. Jakoś jednak sobie ostatecznie poradził, bo musiał), zostały zaproszone… na wizytę do kosmetyczki (w tym samym budynku). Bardzo miła niespodzianka, idealne rozwiązanie i świetny pomysł – dziecko na rehabilitację – mama do kosmetyczki! 
A stoliczek, jak widać, spodobał się również samemu obdarowanemu.

IMAG1549